Jeśli ktoś, tak jak ja, zastanawia się czy warto iść na konsultacje, to dziś z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć, że zdecydowanie warto! Miesiąc przed egzaminem uświadomiłam sobie, że kompletnie nie wiem jak opowiadać na egzaminie ustnym o procedurach, jak należy odpowiadać na pytania – czy krótko w tzw. żołnierskich słowach, czy wygłaszać jak najdłuższe przemowy, aby komisja była pewna, że mam wiedzę. Wtedy trafiłam na post p. Magdaleny. Skontaktowałam się, ale nie byłam przekonana. Sądziłam, że w tak krótkim czasie, nawet najlepszy specjalista, jakim niewątpliwie jest p. Magda, nie przygotuje mnie do egzaminu. Na szczęście pod namową bliskiej osoby, uległam i zapisałam się na konsultacje. I… Nie żałuję! Wręcz przeciwnie! Jestem bardzo zadowolona! Nie tylko dowiedziałam się na co zwraca komisja uwagę, ale również byłam przygotowana merytorycznie i psychicznie. Konsultacje były intensywne, każde spotkanie to inne tematyka. Nie można było przyjść nieprzygotowanym. Przedstawiając poszczególne procedury, mamy od razu informację, co jest do poprawy, jak wybrnąć z błędów na egzaminie. Jeśli w projektach ma się błąd, to nie ma co się martwić, że się nie zda, jeśli będziemy wiedzieć, jak powinno być poprawnie! Na koniec zajęć u p. Magdaleny jest “próbny egzamin”. Chciałam zrezygnować z tej części konsultacji, ale przyznam, że bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam i poddałam się próbie. 😉 Mimo iż był to jedynie “próbny egzamin” stresowałam się ogromnie w trakcie spotkania. Po kolejnych cennych wskazówkach, na egzamin właściwy poszłam wyluzowana. Większy stres był na egzaminie podczas konsultacji niż na sali egzaminacyjnej, gdzie poszłam pewna siebie i szeroko uśmiechnięta, bez drżących rąk czy załamanego głosu. Wiem, że bez konsultacji u p. Magdaleny nie poradziłabym sobie. Jeśli ktoś, tak jak ja na początku, ma wątpliwości, czy ma to sens, to dziś pewnie odpowiadam, że tak! Konsultacje mają ogromny wpływ, sporo wnoszą! Śmiało polecam zajęcia u p. Magdaleny i życzę z całego serca, aby każdy szedł na egzamin tak spokojnie, jak ja poszłam, ale … bez p. Magdaleny to się nie uda!